Julia Patrzy
Julia Patrzy — mieści w sobie wszystko, sedno tego, co robię. Patrzę na Ciebie i widzę.
Spotykam Cię o wschodzie albo zachodzie słońca. To najpiękniejsze momenty dnia, które świadomie od lat celebruję, podziwiam i uważam, że doświadczanie ich to ogromny przywilej. To jak oglądanie spektaklu. Wtedy światło jest inne — miękkie, gęste jak miód. Czasami cierpliwe i spokojne, pozwalające być, innym razem spektakularne i gwałtowne.
Moje sesje to najczęściej po prostu wspólne spacery z aparatem.
Bez ustawiania, bez planu. Idziemy, rozmawiamy, oddychamy — i gdzieś po drodze pojawia się to, czego szukam. Mam swoje ulubione kolory. Głęboka zieleń lasu, żółć późnego lata, pomarańcz zachodzącego słońca. Czerwień pośród zieleni. Kolory, które tworzą nastrój, które ze sobą korespondują.
Joga i świadomość ciała zajmują w mojej fotografii ważne miejsce.
To fotografowanie skupienia, systematyczności i ogromnej pracy — ale też niesamowitych możliwości, jakie noszą w sobie nasze ciała i umysły. Patrzę na to z pokorą.
Coraz więcej w mojej fotografii jest ciała. Nagiego. Ciała wtopionego w naturę tak bardzo, że granica między nimi przestaje być wyraźna.
Natura. Ciało. Światło.