Naturalna ciążowa sesja zdjęciowa w plenerze
Chłodny listopad. Przypadkowo okazuje się, że robimy zdjęcia w pełnię księżyca. Okrągły, ogromny księżyc cały czas na nas patrzy – albo to my zerkamy na niego. Ostatnie późnojesienne promienie słońca oświetlają scenę. Ona – półtora miesiąca przed porodem. Nagie ciało niosące życie, pośrodku lasu w zupełnej ciszy. Mocarne. Kobiecość w swojej najpełniejszej formie. Czułam się zaszczycona, że mogę towarzyszyć w tak intymnym momencie życia, że ktoś mi tak zaufał, że powierzył mi taką sesję – a właściwie reportaż.