Kasia, Kasia, Kasia, od czego by zacząć te historie i jak Wam ją przedstawić? Masażystka, instruktorka jogi, poszukiwaczka luzu i harmonii. Prawniczka i filolożka, która zakochała się w Hawajach, tańcu hula i pracy z ciałem, tak, że ta miłość pokierowała jej życiem. Kolorowy, szalony ptak. Spotkałyśmy się o zachodzie słońca na Przylasku Rusieckim. Była z nami Bazia — towarzyszka Kasi, jej nauczycielka zen i mistrzyni wskakiwania do zbiorników wodnych w najmniej spodziewanych momentach. Bazia miała swój własny plan na ten wieczór i konsekwentnie go realizowała. Światło było miękkie, złote, późne, a Kasia była dokładnie tam gdzie powinna. W ruchu, w harmonii, w swoim żywiole. Sfotografować Kasię to sfotografować kogoś, kto naprawdę żyje tym co robi.